czwartek, 24 sierpnia 2017

Nam strzelać kazano, czyli deubekizacyjny absurd


Dwanaście zgonów – takie żniwo zebrała ustawa deubekizacyjna, która ma pozbawić wyższych emerytur byłych funkcjonariuszy służb PRL. Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP udokumentowała przypadki samobójstw, udarów i zawałów serca w odpowiedzi na decyzję MSWiA. Czy jednak karanie ludzi, którzy tylko wykonywali rozkazy ma sens?

''Oprawca z komunistycznych służb'' – taka łatka przyległa do każdego, kto miał choćby krótki epizod w służbach PRL. Nawet jeśli pracował w komórce, która nie wyrządzała żadnej krzywdy społeczeństwu, to jest wrzucany do jednego worka z m.in. zomowcami, którzy strzelali do stoczniowców. Co gorsze, znajdują się w jednym ''worku'' z ludźmi decyzyjnymi, którzy wydawali rozkazy. Jest to absurdalne, gdyż ci ludzie po prostu wykonywali swoją pracę, a za każdy sprzeciw sami ryzykowali życiem. Postawmy się w sytuacji oficera milicji, któremu wydano rozkaz strzelania do protestujących. Na początek wydaje się nam to bardzo proste i od razu odrzucamy wariant spełnienia rozkazu. Co jednak, gdy niewykonanie rozkazu równa się z wyrządzeniem krzywdy naszym najbliższym? Myślę, że nawet najszlachetniejsza jednostka pełna cnót i miłosierdzia wykonałaby każdy rozkaz.

Wyobraźmy sobie jeszcze, że przepracowaliśmy uczciwie wiele lat, nigdy nie wyrządziliśmy nikomu krzywdy i mamy czyste sumienie. Jest jednak pewien haczyk. Pracowaliśmy w czasach PRL. Czar pryska i mimo swej szlachetności stajemy się komunistyczną kanalią. Mimo, że nie udowodniono nam żadnej winy, oczyszczono nas z wszelkich zarzutów i kontynuowaliśmy służbę w wolnej Polsce. Żyjemy sobie spokojnie na emeryturze, która pozwala nam godnie odpocząć po ciężkiej pracy i często po urazach fizycznych oraz psychicznych. Nagle jednak ustawodawca postanawia wprowadzić ustawę deubekizacyjną, która wrzuci nas do jednego worka z prawdziwymi oprawcami. Co wtedy? Bilans – dwanaście zgonów i pewnie na tym się nie skończy.

Spójrzmy na obecną sytuację. Policja jest zobligowana do ochrony takich wydarzeń jak miesięcznice smoleńskie, kiedy to dochodzi do drobnych przepychanek z kontrmanifestantami. Czy to oznacza, że za kilka lat ci policjanci mają odpowiadać za to, że wykonywali rozkazy obecnej władzy? Nie. Jest to analogiczna sytuacja, choć mniej brutalna. Policjanci tak jak kiedyś milicja czy inne służby PRL tylko wykonują rozkazy osób decyzyjnych. To właśnie te osoby powinny być pociągane do odpowiedzialności za to, co zrobili ich podwładni. Jest to sprawa oczywista, lecz niektórzy jej nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć.

Kilka tysięcy byłych funkcjonariuszy służb PRL stanęło w jednym szeregu z mordercami i oprawcami, tylko dlatego, że nosiło mundur w komunistycznych czasach. Według mnie władza powinna bardziej skrupulatnie egzekwować ustawę deubekizacyjną i dokładnie sprawdzić przeszłość i zasługi lub winy każdego z osobna. Jest to jedyny sposób, by sprawiedliwości stało się zadość. Jeśli emerytury zostaną zmniejszone wszystkim to będzie jedna wielka niesprawiedliwość i policzek dla tych, którzy godnie nosili mundury. Mam nadzieję, że ludzie, którzy z poświęceniem i czystym sumieniem wykonywali swoją służbę zostaną wyciągnięci z worka, w którym znajdują się oprawcy, a prawdziwi zbrodniarze zostaną trafnie wyselekcjonowani.