sobota, 9 grudnia 2017

Przemoc NIE MA płci!


Robiąc weekendowy przegląd internetu trafiłem na ciekawy incydent z marca tego roku, o którym szczerze mówiąc, wcześniej nie słyszałem. Jednakże tak bardzo mnie zbulwersował, że musiałem zareagować. ''Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami mężczyźni'' – stwierdziła zastępczyni RPO w programie Renaty Kim. Te słowa są po prostu obrzydliwe.

Pani dr Sylwia Spurek od dwóch lat jest zastępcą Rzecznika Praw Obywatelskich ds. RÓWNEGO TRAKTOWANIA. Czy osoba na takim stanowisku ma jakiekolwiek prawo do tak krzywdzących i seksistowskich komentarzy? Nie. Musimy pamiętać, że seksizm nie jest przypisany wyłącznie do mężczyzn, ale określa każdą dyskryminację ze względu na płeć. Tej dyskryminacji dopuściła się jednak osoba, która teoretycznie powinna z nią walczyć. Widocznie dla dr Spurek równe traktowanie ogranicza się do wywyższania cierpienia kobiet, z równoczesną dyskryminacją mężczyzn. Czytając biogram Sylwii Spurek możemy przeczytać, że od niemal dwudziestu lat jest zaangażowana w działania na rzecz praw człowieka. Jednak teraz można śmiało stwierdzić, że prawa człowieka dla pani doktor ograniczają się do praw kobiet i feministycznych pobudek.

Statystyki dotyczące przemocy w rodzinie bliżej poznać możemy na stronie polskiej policji. Dane z zeszłego roku zgromadzone przez organy ścigania pokazują, że 66 930 kobiet złożyło formularz ''Niebieskiej karty''. Liczba ta jest zatrważająca, lecz w przeciwieństwie do zastępcy RPO – spójrzmy na rubrykę niżej. 10 636 mężczyzn padło ofiarą przemocy domowej w 2016 roku. Oczywiście jest to liczba dużo niższa, ale czy ponad dziesięć tysięcy mężczyzn musi być skrzywdzonych ponownie? Stwierdzenie, że przemoc ma płeć jest dodatkowym ciosem w każdego z nich. Każdy z nich przez jedno obrzydliwe zdanie został przechrzczony z ofiary na kata. Oczywiście ta liczba może być dużo większa niż stan faktyczny, gdyż są to tylko oficjalnie złożone wnioski. Wielu mężczyzn może w milczeniu przechodzić swoją gehennę, gdyż nie ma odwagi przyznać się do tego, że stało się ofiarami. Słowa Sylwii Spurek mogą ich tylko pogrążyć w cierpieniu i dać dodatkową świadomość, że nie ma dla nich pomocy.

Jeszcze ''ciekawsze'' są wyniki badania CBOS sprzed pięciu lat. 11% kobiet i 10% mężczyzn przyznało się, że doświadczyło przemocy fizycznej ze strony swojego partnera. Jeden punkt procentowy to różnica mieszcząca się w granicach błędu statystycznego i na pewno wyklucza stwierdzenie, że przemoc ma płeć. Dodatkowo 12% kobiet i 10% mężczyzn przyznało się, że podczas kłótni uderzyło swojego partnera. Kobieta może się unieść podczas sprzeczki? Musimy pamiętać, że przemoc nie ogranicza się wyłącznie do aktów cielesnych, lecz często bardziej destrukcyjna jest przemoc psychiczna. Badania psychologów potwierdzają, że to właśnie kobiety częściej po nią sięgają. Aż 20% badanych mężczyzn przyznało się, że doświadczyło przemocy psychicznej, a kobiet 16%. Czy więc możemy stwierdzić, że przemoc psychiczna jest kobietą? Nie, ale na pewno nie jest też mężczyzną.

Zapamiętajmy raz na zawsze, że przemocy nie możemy łączyć wyłącznie z jedną płcią. Tak samo jak przez wiele lat alkoholizm był jednym z atrybutów mężczyzn, a badania naukowe coraz częściej podkreślają, że to kobiety są bardziej podatne na to uzależnienie. Raz na zawsze wyrzućmy z głowy stereotyp mężczyzny, który po drodze z pracy zahacza o bar i wracając do domu urządzą swojej rodzinie gehennę. Coraz częściej to właśnie mężczyzna jest ofiarą swojej ukochanej. Wiele mężczyzn cierpi w ciszy, bojąc się przyznać do własnej słabości. Powinniśmy ich wspierać, a okazało się, że osoba przeznaczona do pomocy im, szmaci płeć męską publicznie. To zdarzenie niedopuszczalne, które nie ma prawa wydarzyć się ponownie. Zapamiętajmy raz na zawsze, że przemoc jest gender i taką na zawsze pozostanie.