niedziela, 3 czerwca 2018

Zostań na brzegu albo trafisz na drugi brzeg!


W maju woda zabrała ze sobą ponad sześćdziesiąt istnień. Oczywiście jednym z głównych powodów tego śmiertelnego żniwa jest alkohol, ale najpoważniejszym zagrożeniem jest po prostu brak wyobraźni. Mimo ciągłych informacji dotyczących kolejnych utonięć, ludzie pchają się do wody niczym komary do światła. Kończy się to niestety tragicznie.

Nasze ciała nie są nieśmiertelne
Wystarczy włączyć pierwszą lepszą stację informacyjną, a na pasku znajdziemy wzmiankę o kolejnym utonięciu. Wystarczy włączyć radio, by posłuchać o tym, jak morze ''zabrało'' kolejną duszę. Jednak mam wrażenie, że ludzie wpuszczają taką informację jednym uchem, a wypuszczają drugim, skupiając się na reklamie środka piorącego, zamiast na swoim życiu. Taka postawa jest związana z tym, że duża część społeczeństwa nie jest świadoma kruchości swojego życia. Wiążę się to z pewnym poczuciem nieśmiertelności naszego ciała, co oczywiście jest tylko pozorem. Jak to możemy sobie pozwolić na śmierć, skoro rachunki jeszcze nieopłacone, deadline projektu w pracy się zbliża i za dwa tygodnie mundial w Rosji? No właśnie możemy. W takim razie siedź na plaży bez wchodzenia do morza, skoro nie chcesz oglądać mistrzostw z sektora niebo. Leż i się opalaj, bo zawsze lepiej mieć piasek w majtkach niż pogrzeb za trzy dni.

Przełom maja i czerwca to nie pora na kąpiele
Boże Ciało – ostatni dzień maja, tłumy w Parku Reagana zwiastują oblężenie plaży Brzeźno. Dochodzę na molo, a tam setki osób pluskają się w wodzie. Grymas zniesmaczenia na mojej twarzy nie był wywołany tym, że jeszcze niedawno hektolitry ścieków wpływały kilka kilometrów dalej, ale tym, że ci ludzie znajdują się w wodzie, mimo iż na plaży nie ma choćby jednego ratownika. Dodatkowo duże grono fanów zyskało skakanie do wody z molo, a każdy skok był nagradzany żwawym aplauzem zgromadzonej publiczności. Wśród korzystających z uroków Bałtyku, mnóstwo dzieci, które z aprobatą rodziców pływają, skaczą do wody i wesoło szaleją. Generalnie igranie ze śmiercią pod płaszczykiem wszechobecnej sielanki dnia wolnego. Nikt nie pamięta o tym, że ratownicy na plażach pojawiają się dopiero w lipcu, ewentualnie w połowie czerwca. Duża część tych osób pamięta natomiast o piwku na odwagę, czy o tym, że barierki blokujące wejście na zamkniętą część molo da się przeskoczyć. Hulaj dusza, piekła nie ma.

Mniej alkoholu i brawury
Co zrobić, by zatrzymać tę karuzelę śmierci? Po pierwsze - mniej alkoholu. Jeśli już nie wyobrażasz sobie dnia na plaży bez ''browarka'', to zostań na brzegu i pij do woli. Skoro po alkoholu mamy problemy z chodzeniem prosto, to wyobraź sobie, co będzie, gdy dodamy do tego falowanie i miękki piasek. Pamiętaj, że stare ludowe porzekadło mówi, że pijany człowiek potrafi się utopić choćby w łyżeczce wody. Czym jest łyżeczka wody przy morzu? Tym co godzina przy wieczności. Po drugie – mniej brawury. Nie jesteś superbohaterem, Twoje ciało jest śmiertelne. Nie ma nic imponującego w skoku z molo do wody. Uwierz, że wzbudzi to więcej jęków zażenowania niż zachwytu. Dopłyniesz dalej niż reszta plażowiczów? Nic szczególnego, rok temu nasz rodak przepłynął Bałtyk wpław. Będziesz imponował zdolnościami pływackimi po kilku piwach? Super, znajomi na stypie też wezmą kilka głębszych ku Twojej pamięci (i głupocie). Będziesz nowoczesnym, wyluzowanym rodzicem i wpuścisz dziecko do morza, mimo nieobecności ratowników? Nie płacz później przed kamerami, że Bałtyk zabrał Ci dziecko. Sam je oddałeś.

Więcej wyobraźni
Już wiemy, czego na plażach robić nie można. W takim razie, co należy robić, by okrutne statystyki malały? Przede wszystkim należy użyć więcej wyobraźni. Gdyby ludzie z niej korzystali, to byśmy mieli mniej utonięć, ale także mniej wypadków drogowych itp. Pomyśl o tym, co usłyszałeś w radiu czy zobaczyłeś w telewizji i wyobraź sobie, co może stać się, gdy wejdziesz do morza, mimo że ''przez słońce te kilka piwek Cię już porobiło''. Włos się zjeżył na karku? O to chodzi. Musimy wyobrażać sobie różne scenariusze naszego postępowania, a na pewno wiele głupich pomysłów zostanie pomyślnie zweryfikowanych przez nasz rozum. Pamiętaj też o innych. Twój skok z molo i niefortunny upadek może pozbawić kogoś matki, ojca, syna, córki, brata, siostry itp. Wszyscy mamy bliskie osoby, swoje życie, plany, marzenia i cele. Nie pozwólmy, by przez głupi impuls, nasze istnienie rozkładało się w wodach Bałtyku niczym ścieki z Motławy. Nie pozwólmy, by do wód Bałtyku dolały się łzy naszych bliskich. Lepiej utopić smutki w szklance wódki, niż swoje życie w Bałtyku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz