wtorek, 31 marca 2020

Wirus uczy nas człowieczeństwa


Wuhan New Coronavirus is not SARS Virus | Media Information:… | Flickr

Nieważne są życiowe sukcesy, nieważna jest pozycja społeczna czy stan konta. Wirus nie wybiera kogo zaatakuje. Każdy z nas może być zakażony, każdy z nas może ciężko przechodzić COVID-19, dla każdego z nas może zabraknąć miejsca w szpitalu, dla każdego z nas może zabraknąć respiratora. Przechodzimy teraz bardzo ważną lekcję jako społeczeństwo i mam nadzieję, że wyniesiemy z niej jak najwięcej.

Nie liczy się to kim jesteś

Jednym z pozytywnych pozostałości po pandemii (o ile można w ogóle o takich mówić), będzie bez wątpienia pewna lekcja człowieczeństwa, którą właśnie odbywamy. Sytuacja ta pokazuje nam, że w obliczu prawdziwych zagrożeń wszyscy jesteśmy sobie równi. Wszyscy po prostu jesteśmy ludźmi. Oczywiście osoby starsze i dotknięte przez inne schorzenia przechodzą chorobę COVID-19 najgorzej, ale każdy z nas może być nosicielem patogenu SARS-Cov-2. Przed zarażeniem nie uodporni nas kolor skóry, płeć, orientacja seksualna, poglądy polityczne, i podobne różnice, dla których do niedawna potrafiliśmy się niemal pozabijać. Wirus nie zajrzy do naszych portfeli (choć podobno lubi banknoty), nie sprawdzi stanu naszego konta (choć wielu ludziom namiesza w finansach) czy nie będzie miał na uwadze tego, czym się w życiu zajmujemy (choć niektóre branże ucierpią przez niego wyjątkowo mocno). Wirusem zarażeni są politycy najwyższego szczebla, właściciele klubów sportowych, znani piłkarze i inni celebryci. SARS-Cov-2 „nie patrzy na nas” przez to kim jesteśmy, ten patogen widzi w nas po prostu ludzi. Takich jakich my sami powinniśmy widzieć, równych sobie. To bardzo cenna lekcja, podczas której nie można zgłosić nieprzygotowania.

Każdy może zostać bohaterem

Kolejną lekcją, którą jako społeczeństwo przechodzimy obecnie w przyśpieszonym trybie jest temat „jak zostać bohaterem?”. Oczywiście bohaterami są wszyscy pracownicy służby zdrowia, którzy obecnie walczą na pierwszej linii frontu, ale bohaterem może zostać także każdy zwykły obywatel. Jak? Wystarczy, że będziemy się pilnować i zostaniemy w społecznej kwarantannie. Oczywiście ubolewam nad tymi wszystkimi, którzy muszą codziennie w strachu jeździć do pracy (moi najbliżsi muszą właśnie tak dostawać się do pracy, bo nie mogą pracować zdalnie), ale cała reszta, która ma to szczęście i przywilej możliwości kwarantanny, powinna grzecznie siedzieć w domowym zaciszu. Można powiedzieć, że wirus jest nam niestraszny (bo jesteśmy piękni, silni, młodzi bla bla bla) ale wirus ten może zabić starszą panią, na którą kaszlniesz w trakcie spaceru. Pierwszy raz nic nie robiąc możemy zrobić naprawdę wiele, gdyż dzięki takim działaniom w naszym kraju nie dojdzie (daj Boże) do sytuacji, że ktoś umrze, bo zabrakło dla niego respiratora. Pamiętajmy, że tym oczekującym w kolejce po oddech może być ktoś z naszej rodziny, przyjaciół czy ten miły pan listonosz, który ryzykuje teraz wiele by doręczyć Ci list.

Liczy się to, co z tego wyniesiemy

Pandemia w końcu się skończy i świat wróci do normy, lecz mam nadzieję, że my nie wrócimy do tego normalnego funkcjonowania tacy sami. Mam nadzieję, że dzięki tej sytuacji społeczeństwo zatrzyma się na chwilę, doceni wartość swojego życia oraz życia innego człowieka, który jest takim samym człowiekiem jak my i zasługuje na tyle samo szacunku. Nieważne co robi, jak wygląda, w co wierzy i co posiada. Wierzę, że za kilka miesięcy wejdziemy w nową dekadę z innym podejściem do spraw najistotniejszych, że ten czas ludzkiej solidarności nie skończy się wraz z końcem zagrożenia, ale da nowy początek całemu społeczeństwu. Społeczeństwu, które musi nauczyć się miłości do drugiego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz